niedziela, 28 sierpnia 2016

Słonecznik

Witajcie!

Dziś szybko i krótko.
Mam wrażenie, że zmarnowałam tydzień, bo gonią mnie terminy a ja siedzę i dłubię na szydełku. Udało mi się oderwać od niego na tyle, że zrobiłam zakładkę. łaziło za mną zrobienie czegoś w tym stylu już dość długo. Do wykonania jej w końcu kopnęło mnie wyzwanie kwiatowe. Tak więc zaczynam od banerka:


http://kreatywnybazarek.blogspot.com/2016/08/sierpniowe-wyzwanie-kwiatowe.html



Uwielbiam słoneczniki. Kojarzą mi się z wróbelkami... ^^'

No dobra, oto moja zakładka:



To teraz uciekam kurować się dalej (to chyba pech... Taka temperatura na zewnątrz a ja z gorączką siedzę...).

Pozdrawiam,
Wehlen

piątek, 26 sierpnia 2016

"To nie jest księżyc..."

Witajcie!

Jakiś czas temu umyśliłam sobie w głowie dwie niezależne rzeczy. Po pierwsze na serio pogodzić się z szydełkiem. Po drugie wyluzować i zacząć robić rzeczy związane z innymi moimi pasjami niż rękodzieło. Tak więc mogą zacząć pojawiać się rzeczy związane z fantastyką, grami komputerowymi (szczególnie trzeba seriami) i superbohaterami. To, co chcę Wam dziś pokazać, to takie trzy w jednym. Praca szydełkowa, związana z fantastyką i przy okazji prezent dla przyjaciela. Przyjaciel jest fanem Gwiezdnych Wojen. Szczególnie starej trylogii. Więc wybór Gwiazdy Śmierci (drugiej dokładniej) jako wzoru wydał mi się oczywisty.

Poduszka, bo na coś takiego z szydełkiem się porwałam, zrobiona jest techniką C2C, czyli na nasze od rogu do rogu. Jakiś czas temu podpatrzyłam ją u Majaleny, która nawet stworzyła instrukcję wykonania dostępną tutaj. Choć nie dajcie się zmylić. Zostałam poinstruowana, że nie jest to ścieg przeplatany. Przeplatanym jest to, co niektórzy nazywają ściegiem tunezyjskim (też w planie do nauki).

Tworzenie poduszki było kawałkiem przygody. Nie dość, ze odkryłam, ze szydełko nawet spoko jest, to moje kotowate poczuło się chyba nieco ignorowane (tak mnie to wciągnęło):



 A oto poduszka:


A tak wygląda z wsadzoną do środka poduszką. Ciut za dużą ^^'


Pozdrawiam!
Wehlen

PS właśnie przez tę robótkę stwierdziłam, że mogę robić schematy i się nimi dzielić. Jeśli ktoś ma apetyt, to można pobrać pdf.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Niedźwiedź gościnnie

Witam i pozdrawiam,

Gościnny występ zapowiedziany w poprzednim wpisie właśnie się zaczyna.

Poniżej znajduje się moje pierwsze podejście do tworzenia noży. Powstawał od października 2015, więc trochę czasu to zajęło. Najtrudniejsze było zmobilizować się i zacząć.
Nóż wykonany z zestawu bazowego (pochwa gratis). Brzoza fińska, róg jelenia i w pełni gotowe ostrze. Muszę rzec, że nauczyłem się paru rzeczy, głównie na własnych błędach. Co za różnica w którym miejscu wiercę pod trzpień, a tak może zaoszczędzę trochę drewna? Nie zaoszczędziłem, a z braku miejsca część trzpienia widać na rękojeści, na zaokrągleniu na końcu:
Z innych ważnych lekcji:
- nie przesadzaj z wielkością wiertła
- sprawdź czy na pewno używasz pokostu, nie lakieru
- obrabianie rękojeści jest żmudne i męczące, ale przyjemne gdy widzisz jak z klocka drewna powoli wyłania się zamierzony kształt.
Następny nóż w planach jest w założeniu od zera, a więc do wykonania i rękojeść i ostrze. Mam nadzieję, że pójdzie szybciej niż ten.

Do następnego razu,
Runlik

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Podniesiona rękawica

Witajcie!

Zostałam wyzwana! I to nie na pojedynek a na dokonanie. Kolejne z cyklu "Takie ładne rzeczy robisz... Zrób mi!". Tym razem wersja "Dam ci koraliki...". Już brzmi wesoło? Jak otworzyłam woreczek, zrobiło się nawet nieco ekstremalnie. Sieczka nocy Kairu, kosteczki hematytu, wałeczki hematytu, dwie hematytowe beczułki i... Jakieś małe plastikowe kuleczki udające srebrne. To ostatnie z miejsca odpadło. 
Patrzyłam na to i zastanawiałam się, jak u licha ciężkiego ja mam coś z tego stworzyć. Wygrzebałam ładne zapięcie i zaczęłam kombinować. Musiałam troszkę jak łysy koń pod górę, ale... Wymyśliłam!
Bransoletka nie jest jakaś szczególna, ale nawet mi się podoba.




W związku z tym, że się udało, stwierdzam iż:
i wracam do ganiania własnego ogona (gonienia deadlinów i przygotowań do wystawienia się na kolejnej imprezie).

Pozdrawiam, 
Wehlen :-D

wtorek, 16 sierpnia 2016

Ankieta i druga kartka w życiu

Witajcie!

Zacznę od rzeczy ważnych. Ankieta była, skończyła się i powiedziała mi sporo.
Po pierwsze głosowało 7 osób. Tej siódemce, która postanowiła mi pomóc zdecydować o rozwoju bloga, bardzo dziękuję. Jesteście super. :-D
 Jak rozłożyły się głosy?
dział z rysunkami: 5 głosów
schematy i tutoriale: 2 głosy
okazjonalne szturchanie poważnych tematów: 5 głosów.
Nikt też nie rzucił nadwymiarową propozycją.
Co w związku z ankietą? No cóż... Będę Was częstować moimi rysunkami. A nóż kopnie mnie to do częstszego rysowania. Nie spodziewałam się aż tylu głosów na poważne tematy, ale coś zaczyna mi krążyć po głowie i niedługo się pojawi. A z racji, że wyraźnie ktoś pragnie schematów i tutoriali, to czasem coś wrzucę (może nawet jedną sztukę niedługo).

A teraz: druga kartka w moim życiu!
W ostatnim poście chwaliłam się ostatnimi zakupami materiałowymi. Siedziałam i się gapiłam na te nieszczęsne paski i zastanawiałam się, po cholerę kasę wywaliłam, jak w sumie ja średnio robić w papierze lubię. No, ale chce się robić własne kartki okolicznościowe, to trzeba się pomęczyć. ;-) Odpaliwszy kilka sensowniej wyglądających filmików z instrukcjami, mocno dopingowana przez przyjaciółkę zabrałam się za skręcanie. Pierwszy efekt nie był może powalający, ale jakiś na pewno (ja pierniczę, jaki ten motyl krzywy...). 


No ale pierwsze koty za płoty. Pomyślałam o kwiatkach, a potem o łączeniu ich. I wyszło mi coś takiego:

Zaparłam się na te motylki! A że uparta jestem jak wilkołak i błędy tylko motywują mnie do dalszych prób, to w końcu zaczęło mi to wszystko wychodzić równo i skończyło się na takiej kartce:


Jestem z niej dumna absolutnie, choć napisu brak, bo coś mnie ręka dziś nie chce słuchać. Bezwstydnie zwalam winę na pogodę.

Koniec końców paseczki mi się spodobały i zacznę robić w papierkach. Oj... ;-)

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzięki za udział w ankiecie. :-D
Wehlen

niedziela, 14 sierpnia 2016

Święte dymy

Witajcie!

Coś mi ostatni czasu na wszystko znowu brakuje. Przez tydzień była u nas moja mama, więc zaś czas uciekał bardziej. Dziś też pisze przelotem, bo takie śliczności czekają na moje ręce:


Znowu się nieco u mnie działo. Pogodziłam się z butami na obcasach (nawet udało mi się znaleźć wygodne). Odkryłam, że po dwóch  miesiącach w spódnicy noszenie spodni jest dziwne. Wróciłam też do bawienia się w zdobienie paznokci (nie przeszkadza mi nawet malowanie ich codziennie, jak trzeba, a lubię jak wyglądają ładnie). Udało mi się dostać świetnie rysujące ołówki, ładnie cieniują. Zrobiłam zapas. Tym bardziej, że świetnie leżą w dłoni. :-D Przy okazji robienia takich zakupów postanowiłam kupić paseczki do quillingu. Będę się uczyć czegoś nowego. :-D Przy okazji postanowiłam szturchnąć nieco temat robienia karteczek (po coś się tej kaligrafii w końcu uczę!). Po całości ostatnie rękodzielnicze zakupy prezentują się tak:



A co do nowych technik. Próbowałam się ostatni z koralikami znowu. Uparcie wyjść mi nie chciało, dopóki nie dostało imienia. Tak oto powstały "Święte dymy":


Tym razem zdjęcie tylko na Alfredzie, bo coś mi focenie tego nie szło. Podobnie jak tworzenie. Nawet nie do końca jestem z tego zadowolona... Z wisiorka znaczy a nie zdjęcia. 


Pozdrawiam, 
Wehlen

PS. Po raz ostatni przypominam o ankiecie. Jej wynik naprawdę będzie decydujący dla rozwoju bloga.

PS2 Za jakiś czas może pojawić się post gościnnym mojego Niedźwiedzia. Bo tak, on też COŚ tworzy. ;-)

wtorek, 2 sierpnia 2016

Nazbierało mi się...

Witajcie.

Pokazywania zaległości ciąg dalszy. Tym razem nie tak słodko, ale nadal w temacie kolczyków. Ale zanim...

Wakacje to taki bardzo dziwny czas, kiedy nie chcę siedzieć w domu. Przynajmniej staram się to robić jak najrzadziej. W tym roku utrudnia mi to pogoda, ale na to sposobu nie ma. Mieszkam w miejscu wakacyjnie przyjaznym. Wokół lasy, niedaleko jezioro, do tego morze blisko. Udało mi się jednak zaliczyć wypad na wydmy. Od paru lat nie byłam i aż mam wrażenie, że ostatnio przyspieszyły. Nie można już wejść na najwyższą wydmę! :-( Plaża też się nieco przesunęła (wracaliśmy plażą, inaczej wypad na wydmy się nie liczy). Miejscami jest bardzo wąska i morze podmyło brzeg zwalając drzewa. Za to odsłoniło o takie szczątki:


Stwierdzam, że w sumie wybierałabym się tam częściej, ale muszę przyznać, że około 20km spaceru, to pewne wyzwanie.

Stanęłam ostatnio przed lustrem i nakrzyczałam na siebie (tak, czasami to przynosi efekty), że zaczęłam olewać kaligrafię. Z lenistwa. Tak więc kajam się i wracam do regularnych ćwiczeń. Razem z ćwiczeniami rysunku, które w sumie zaprowadziły mnie ostatnio w nieoczekiwane zakamarki mojego własnego umysłu i ręce moje narysowały coś takiego:



 Ale w sumie wolę tworzyć takie rzeczy, niż nie tworzyć w ogóle. I przez to coś zaczęłam się zastanawiać nad projektowaniem kolorowanek. Zobaczymy jak to dalej pójdzie w tym kierunku...

A teraz... Czemu wrzucam ciągle zaległości? Z dwóch powodów. Po pierwsze wciąż są. Po drugie... Wzięłam się ostatnio za walkę z szydełkiem. O dziwo wygrywam i nieźle się bawię. Walczę z większym przedmiotem drugi tydzień i wciąż się nie poddaję. Podpowiem, że przez to co teraz dłubię zaczęłam się zastanawiać nad publikowaniem schematów.

Pamiętacie epickiego questa? Ten pomysł nie umarł i wiąż powoli, uparcie, po kawałeczku, ptaszysko powstaje. Na dzień dzisiejszy wygląda tak:


Dajecie jeszcze radę to czytać? To doczekaliście się kolczyków. Przy poście jagodowym zapomniałam wspomnieć, że to nie jest moje pierwsze podejście do koralikowych trójkątów. Pierwsze podejście nie było przestrzenne. I to właśnie te kolczyki. Z koralików, które złapałam i pasowały do siebie. Wyszły dość długie, ale z pojedynczych trójkątów mi zwyczajnie nie wyglądały dobrze...



 Na koniec bonus dla wszystkich, którzy dotarli tak daleko. ;-)


Pozdrawiam serdecznie :-D
Wehlen

PS. Wszechświat nie przestaje mnie zadziwiać. Ogarnięta zasadniczo technicznie jestem, bo w sumie być muszę, ale google+ ze mną wygrał. Kto to ogarnia i poratuje, bo nie bardzo wiem o co tam chodzi (swoja drogą nienawidzę google za wymuszanie podawania czegokolwiek jako nazwiska).