czwartek, 1 sierpnia 2019

Plażowa sesja zdjęciowa

Cześć!

Obiecałam taniec, więc póki co będzie na zdjęciach.

Przyjaciółka wyciągnęła mnie i męża na plażę na zachód słońca, więc... Postanowiłam się ubrać odpowiednio, wziąć trochę sprzętu i się nieco powyginać. A oto efekty:




TAK! Wylazłam z tańczeniem z domu!!!

Pozdrawiam,
Wehlen

czwartek, 18 lipca 2019

Twarz za wilkołakiem

Cześć.
Dziś będzie poważnie. I to chyba poważniej niż kiedykolwiek, bo zamierzam napisać o sobie.
Mam na imię Wanda. Jak każdy inny mam za sobą wzloty i upadki. W tym bardzo ciężkie upadki. Jeszcze nie tak dawno byłam pewna, że chcę umrzeć. Ba! Leżałam zwinięta w kłębek wyjąc z bólu, którego nic nie mogło ukoić i błagam o śmierć. Rozważałam samobójstwo jako całkiem logiczne wyjście. Blizny po ranach zadanych sobie samej by mieć iluzję ucieczki od tego co działo się w mojej głowie będę nosić do końca życia. Tak. Mój mózg próbował mnie zabić. Dalej próbuje coś takiego podszeptywać w trudniejszych momentach, ale nie daję się draniowi. Całkiem głośno krzyczy, że jestem zerem i nic nie osiągnę, krzyczy to dobrze znanym głosem.
Dlatego w grudniu zniknęłam i ciężko mi było wrócić. Depresja zaatakowała wtedy z niesamowitą mocą. Teraz, po siedmiu miesiącach leków i terapii funkcjonuję na tyle, by móc podejmować ważne życiowe decyzje, choć robię to z wielką ostrożnością. Nie. Nie napiszę, że po tym czasie jest dobrze. Nadal jest źle, podjęłam terapię na dziennym oddziale psychiatrycznym w miejscowym szpitalu, zobaczę gdzie mnie to zaprowadzi. Ale postanowiłam żyć, walczyć o swoje życie i swoje szczęście. Stąd decyzja o leczeniu. Stąd decyzja o moim wielkim przedsięwzięciu i ogromnych zmianach w moim życiu. Dlatego już nie chcę pracować w biurze. Szkoda życia, jest kruche i jest w naszych nieostrożnych rękach.
Kim jestem? 
Artystą. Maluję i rysuję od lat. W końcu, po licznych eksperymentach odnalazłam ukochane techniki i własny styl. Odkryłam, że mnie to uspokaja, pozwala wyrazić emocje nawet wtedy, gdy mam problem z nazwaniem ich.
Rzemieślnikiem. Robię biżuterię i kocham to robić. Rozwijam się w tym kierunku od jakoś ćwierć wieku. Nie mam zamiaru przestawiać. Jest jeszcze wiele rzeczy, których nie potrafię. Pewnie do końca życia będę znajdować takie rzeczy i wciąż się uczyć.
Tancerką. Kilka razy wspominałam na blogu o tańcu. Konkretnie od ośmiu lat tańczę taniec brzucha. Od dwóch tańczę taniec współczesny (szeroko rozumiany) z wesołą gromadka, z którą tworzymy zespół tańca. Przez ostatni rok uczyłam się uczyć tańca brzucha. Na jesieni zamierzam otworzyć szkołę tańca. W planie mam też wyjście z tym do świata i występowanie na scenie. Powoli wytwarzam własny styl tańca. Współpracuję z genialną choreograf i tancerką tańca współczesnego. W tańcu rozwijam się bardzo mocno. Jeśli chcecie, mogę czasem wrzucać coś związanego z rzeczami, których się uczę i które ćwiczę, by urozmaicić mój taniec.
Projektant kostiumów. I w znacznej mierze wykonawca. Na własne potrzeby. Tu wchodzą w grę dwie rzeczy: cosplay i stroje sceniczne. Z tym dopiero zaczynam i głównie chce się tym dobrze bawić.
Jestem jedną z tych dziwnych osób, które czasem widzicie i patrzycie zaskoczeni. Kolorowa, szalona, nieprzewidywalna. Kobieta, która śpiewa co jej w duszy gra i tańczy do muzyki, którą słyszy w  głowie. Mówi co myśli i nie przejmuje się co o niej myślą inni. Taka jestem i coraz bardziej się taką staję.
Dlaczego napisałam o chorobie? Żeby każdemu, kto tu zajrzy uświadomić, że depresja to podstępny wróg. Koszmarna choroba, która często atakuje niepostrzeżenie. Która niszczy życie i bardzo często zabija. Która spotyka się ze strasznym brakiem zrozumienia ze strony otoczenia chorego, co często pogrąża go jeszcze bardziej. Ale choć jest straszna, to można z nią walczyć. I są ludzie gotowi pomóc.
Jeśli podejrzewasz chorobę u siebie, bądź kogoś bliskiego poszukaj fachowej pomocy. Psychologowie to cudowni ludzie, którzy naprawdę pomagają. Leki, jeśli są konieczne, naprawdę robią różnicę. Leczenie to nie koniec. To może być początek nowego,  cudownego rozdziału. Tylko trzeba dać sobie szansę. 
Stoję teraz  na początku mojej nowej, niezwykłej drogi. Mam nadzieję, że chętnie ruszycie nią ze mną.

Podrawiam,
Wehlen

wtorek, 9 lipca 2019

Obroża + ostrzeżenie

Hej!

 Dawno mnie tu nie było i wpadam przelotem jedynie aby pokazać Wam jedną z moich ostatnich prac i dać znać, co się dzieje.

 Najpierw to drugie! Zycie moje i praca przebudowują się ostro (stan zdrowia otworzył mi oczy na pewne rzeczy). Nie pracuję już w biurze rachunkowym i nie zamierzam się więcej tak katować. Praca za biurkiem przez osiem godzin nie jest dla mnie (szczególnie z ponad godziną dojazdu w jedną stronę). Nie zamierzam już marnować życia na pracę, która nie daje mi satysfakcji i do tego pogarsza mój stan. Postanowiłam spróbować robić to co kocham i spełniać moje marzenia. Łączy się to ze znaczną przebudową tematyki tego bloga. Zaznaczam też od razu, że bloga nie będę łączyła z żadną inną moją działalnością i pozostaje on moją sferą osobistą. Jeśli ktoś będzie chciał mnie poznać od strony mojej pracy, to dorzucę w panel boczny związaną z tym stronę na facebooku (może i instagramie, jeśli się na tyle ogarnę).
Co się zmienia? Nie będzie tu już tylko biżuterii. Będą moje obrazy (a powstają i to całkiem inne niż kiedyś), będą powstające stroje do cosplayu i do tańca, a także sam taniec. Jeśli chcecie, kwestię mnie, tańca i sztuki w ogóle mogę przybliżyć w osobnym poście.
Dzieje się bardzo dużo. Zmieniam się ja, tak samo czas, by zmienił się ten blog. W związku z tym, możecie zauważyć i inne zmiany, nie tylko w treści. 

A teraz na osłodę tego przydługiego wywodu: mój ukochany jadeit raz jeszcze. Mały zielony buntownik, który nie chce się trzymać żadnej oprawy, tym razem został pewnym chwytem złapany i uwięziony w koralikach. Puki co nie próbuje się uwolnić, więc chyba mu dobrze. ;-)




Pytania? Oznaki zaciekawienia? Piszcie w komentarzach albo prywatnie, jeśli wolicie. Na pewno wrzucę coś jeszcze w tym tygodniu.
Pozdrawiam cieplutko,
Wehlen

wtorek, 2 kwietnia 2019

Czerń i biel

Cześć!
Na początku miało to wyglądać inaczej. Ale wiadomo, koncepcja często się zmienia w procesie tworzenia. Czerń i biel. Kolory, które zawsze wyglądają razem dobrze!


Jestem zachwycona efektem końcowym. A Wy?

Pozdrawiam,
Wehlen

niedziela, 17 marca 2019

Wracam!

Witajcie!

Choroba wciąż nie daje mi żyć, ale zaczęło mi panicznie brakować rękodzieła. Więc powoli wracam. Jest tu jeszcze ktoś? 😳

Tak na rozgrzewkę rzut na stół roboczy i ogólny plan działania.


Planów mam dużo. Powinno coś się zacząć dziać.

Pozdrawiam,
Wehlen

czwartek, 20 grudnia 2018

Zawieszenie

Cześć.

Dziś nie mam dobrych wieści.
Ze względu na stan zdrowia jestem zmuszona zawiesić swoją działalność związaną z prowadzeniem bloga. Nie dam rady ani tworzyć sensownych wpisów, ani tworzyć w ogóle.
Postaram się wrócić, jak mój stan się poprawi.

Pozdrawiam,
Wehlen

środa, 28 listopada 2018

Spinki do mankietów

Cześć!
Tak! W końcu zrobiłam sobie spinki do mankietów! Trwało to... Dłuuugo. Serio. Najpierw powstało kilkadziesiąt pomysłów, projekty... Zrobiłam kilka prób sutaszem. Lipa... Nic mi się nie podobało i nie odpowiadało moim wyobrażeniom.

W końcu w weekend stwierdziłam, że czyste kaboszony mam, farby akrylowe mam... coś można popróbować.

To miała być zorza polarna. Wyszło nie wiem co. Ale mam spinki do mankietów. I na pewno są oryginalne...


Nie jestem zadowolona. Moim jedynym usprawiedliwieniem jest to, że farb nie trzymałam w ręce od dawna, a moimi narzędziami były: wykałaczka, igła i palce.

Pozdrawiam,
Wehlen