sobota, 13 stycznia 2018

Książkowo raz jeszcze

Cześć!

Książki wciąż mi uparcie towarzyszą. Od tego roku ratują mnie przed nudą w pociągach, bo zaczęłam dojeżdżać do pracy do sąsiedniego miasta. Tym bardziej przyłączam się do wyzwania czytelniczego. O tego:

https://mojezyciepasjauslane.blogspot.com/2018/01/412-wyzwanie-czytelnicze-3650-stron.html

A więc... Listę na rok 2018 czas zacząć!

1.

wtorek, 2 stycznia 2018

Nowy rok? O kurczę...

Cześć!

Nie będę kłamać, czasu i sił mi ostatnio na bloga zabrakło. Najpierw wylądowałam na strasznie nudnym szkoleniu. Nie dość, że zajmowało pół dnia i musiałam dojeżdżać do Słupska, to po powrocie byłam tak wykończona, że się do niczego nie nadawałam. Potem jeszcze egzamin i nagle okazało się, ze już minęła połowa grudnia i zaraz święta. Więc było szybkie przygotowywanie świąt  i potem szybkie ogarnięcie sylwestra (domówka, pomysł której padł w Wigilię). A jeszcze między jednym a drugim wyjazd do Wejherowa na rozmowę. 

Razem z nowym rokiem idą spore zmiany w moim życiu, bo udało mi się znaleźć pracę (jupi!). Będę dojeżdżać do Wejherowa, więc z czasem będę stać gorzej, więc posty tutaj będą rzadsze. Postaram się, żeby było coś raz w tygodniu, ale nie mogę nic obiecać, przynajmniej dopóki nie przywyknę do jeżdżenia.

Chciałam tu też przeprosić wszystkich za brak życzeń świątecznych z mojej strony. Szczególnie osoby, które mogły oczekiwać ode mnie kartki, ale grudzień mi zwyczajnie uciekł.

To może małe podsumowanie zeszłego roku?

1. Wzięłam udział w inktoberze. Dotrwałam do połowy, potem przestałam się wyrabiać. Ale i tak fajnie.
2. Znalazłam pracę!!!
3. Wróciłam do tańca! Tym razem jest to taniec jazzowy (bo jak zmieniać styl, to po całości ;-) ).
4. Razem z moim Niedźwiedziem poszliśmy na kurs tańca towarzyskiego (on się uczy, ja się odnauczam)
5. Przełamałam się i zrobiłam prawo jazdy.
6. Po raz pierwszy wystawiałam swoją biżuterię na jarmarku. Fajne doświadczenie.
7. Świetnie bawię się RPGowaniem. Stworzyłam zarąbistą postać, prowadzę fajną kampanię. Powoli tworzę specyficzne sprzęty ułatwiające grę (bo jak mieć głupie pomysły, to hurtem).
8. Więcej bawię się koralikami. A więcej technik, to większe zróżnicowanie prac.
9. Zaczęłam robić na drutach. 
10. Wróciłam do w miarę regularnych ćwiczeń śpiewu. 
11. Przeczytałam koło 60 książek (lista jest niepełna, bo czasami mi uciekał, że miałam zapisać).
12. Nauczyłam się nowej techniki. Brick stitch. Bardzo się z nią polubiłam.

Plany?
1. Utrzymać pracę.
2. Dobrze się bawić!
3. Wciąż dużo czytać.
4. Nie poddawać się z rękodziełem.
5. Brać udział w jakichś wyzwaniach, najlepiej związanych z biżuterią, przynajmniej pośrednio. Znacie coś?
6. Kurczę, nie potrafię planować...

Na koniec tego przydługiego posta chciałam Wam wszystkim życzyć udanego roku.

Pozdrawiam,
Wehlen

P.S. Obiecuję, że w tym tygodniu wrzucę długaśny post ze wszystkimi zaległościami.




poniedziałek, 4 grudnia 2017

Sakiewka

Witajcie!

Jakimś cudem dałam radę! Pierwsza z serii sakiewek, czyli prototyp. Będą jeszcze dwie. Na pewno...
Jak prototyp, to z bawełny losowej, czyli resztek. A resztek tyle miałam fioletu.

O taka jest:


Ma takie sprytne coś do zaciągania sznureczka:



A na zakończenie sakiewka z zawartością. Z racji, ze prototyp zachowuję dla siebie, to robi za woreczek na znaczniki:



O co chodzi ze znacznikami wyjaśnię za jakiś czas, jak skończę planszę do nich.

Pozdrawiam,
Wehlen

wtorek, 28 listopada 2017

Kartki

Witajcie.

Jestem niesłowna. Miało być w weekend. Ale przyznaję się, że weekend zwyczajnie mi uciekł. Wiedziałam, że trzeba było go nie straszyć.

Więc tego. Kartki świąteczne. Część pierwsza, oby nie ostatnia. Quilling oczywiście. 

Najpierw kartka ze Świętą Rodziną. Znalazłą coś w ten deseń na pintereście. Ale coś mnie w znalezionym wzorze uwierało i poprawiłam kilka rzeczy.



Po drugie bombka. Znalazłam zastosowanie w końcu dla kleju z brokatem. Nawet mi się podoba. :-D


Przyznaję, że muszę poddać szybkiej weryfikacji część moich planów.  W tym rękodzielniczych. Mogę za to zapowiedzieć na czas najbliższy publikację jeszcze paru kartek i na pewno sakiewki (będę miała sporo czasu w pociągach na dłubanie).

Pozdrawiam, 
Wehlen

P.S. Muszę zawiesić treningi na siłowni. Jestem zła... :-(

piątek, 24 listopada 2017

Warsztaty

Witajcie!

Wiem, niedobrą kobietą jestem, bo milczę. Zły wilkołak i dalsze kajanie się, i w ogóle. ;-) 
Żyję ostatnio wariackim tempem. Wczoraj jak w końcu dotarłam do domu po niemal 12 godzinach ogłosiłam, że nie idę na trening (będę tego żałować, nawet nie wiem, czy dziewczyny zaczęły tańczyć na obcasach!), ale mnie rozłożyło. Dobrze, że dopiero na sam koniec tego szalonego okresu. Teraz mogę sobie pozwolić, żeby na kilka dni zwolnić, więc i tu powinno się pojawić coś więcej.

Miałam niedawno okazję pracować z fantastyczna młodzieżą, jaką są wolontariusze Fundacji Lęborskie Hospicjum Stacjonarne. Prowadziłam dla nich dwa razy warsztaty. Teoretycznie z metody quillingu, ale i inne techniki poszły w ruch przy robieniu kartek świątecznych. W trakcie warsztatów powstało około 50 kartek (!). 
Powiem Wam, że młodzież mamy fantastyczną. Radosną, pełną zapału do tworzenia rzeczy, do uczenia się technik i do pomagania innym. I niesamowicie zdolną!
A takie cuda potworzyli przez te dwa dni zajęć:







Pozdrawiam serdecznie.
Wehlen

P.S. Obiecuję konkretny post jeszcze w ten weekend!

wtorek, 31 października 2017

Ptapuga

Witajcie.

Znowu piszę w biegu, bo mam zaś więcej na głowie. Szkolę się, więc pół dnia mam pożarte. A uparłam się zamieścić pracę na piździernikowe kolorki. Trzecia rocznica zabawy. Początkowo chciałam dołączyć się do akcji robienia kompletu prac, ale jest jak jest. A jest wesoło. :-D

No dobra. Wybieram zestaw szarości i żółci, czyli nasze styczniowe diabelskie szarości. A żeby nie było za diabelsko, to łączę z jednym najsłodszych stworzeń na świecie (dopóki nie zacznie drzeć dzioba o 5 rano ;-) ), czyli papugą - nimfą.


Zawieszka do czegoś (chyba ją zaraz przypnę do piórnika, przynajmniej na razie). Papużka ścieg brick stitch, sztyletopiórko (no wkręciło mi się no) srebrne. Reszta elementów: co znalazłam w szufladkach.

Uciekam, bo muszę przed zajęciami jeszcze parę rzeczy ogarnąć. A! Jeszcze banner i karmienie żaby!

https://danutka38.blogspot.com/2017/10/3-urodziny-cyklicznych-kolorkow.html


Pozdrawiam, 
Wehlen

P.S. Czemu nie można zabrać robótki na szkolenie? :-(

piątek, 20 października 2017

Tupu tupu

Witajcie!

Życie moje stało się już chyba całkiem szalone. Pierwsza wersja tego posta powstała na zajęciach tańca.Druga powstawała nad kolacją na telefonie (ale umarła mi bateria). Więc trzecia powstaje nad kubkiem kawy. 
Wciąż męczę koraliki. Tym razem jest to wzór z typu "słodkie, że ojej", czyli kocie łapki.A że wciąż trzyma mnie mocno robienie kolczyków na sztyfcie, to te są takimi właśnie.
Te powstały jako pierwsze (niemal nienawidzę siebie za to połączenie kolor.ów, ale wygląda fajnie):


Te to już niejako z rozpędu po tych pierwszych:


I jeszcze fotka stadna:



Inktobera nie wrzucam, bo jestem trochę do tyłu. Stanęłam chwilowo przed wyborem: rysować albo spać. A że i tak mam ostatnio za mało snu, to wybór był oczywisty.

Pozdrawiam cieplutko,
Wehlen