środa, 25 stycznia 2017

Równowaga

Witajcie.

Dziś zacznę od odrobiny teorii. Encyklopedia powiada, że: Kamea (z arabskiego kammagarb, wypukłość) – rodzaj gemmy, szlachetny lub półszlachetny kamień ozdobiony reliefem ciętym wypukło. A teraz dodam od siebie, że w dzisiejszych czasach zasadniczo produkuje się je masowo i z materiałów syntetycznych, najczęściej odlewając je w formie. Gdzieś przy tym zagubiły swą niezwykłość.
To teraz już całkiem osobiście. Nie cierpię kamei. Takich najbardziej typowych - z kobietą. No nie i koniec. Ale takie z kwiatkami, albo czymś innym, to nawet. No i tak jakiś czas temu znalazłam takie z aniołkiem. Nie, nie z putta, które można znaleźć dość często, a z pełnoprawnym aniołem w szacie i z porządnymi skrzydłami. Do tego w takich solidnych kolorach. Normalnie z tej radości aż przytuliłam dwie sztuki. (tak, tak... Syntetyk)

Skąd ten wstęp? Danka rządząca niepodzielnie w sferze wyzwań typu "tak Cię zainspiruję, że Ci mózg w poprzek stanie" zarządziła w tym miesiącu szarości. Diabelskie szarości dokładniej (no łapcie baner)

http://danutka38.blogspot.com/2017/01/cykliczne-kolorki-styczen-2017.html


No i pomyślałam sobie, że szary to tak wdzięczny kolor do pracy, że coś na spokojnie zrobię. Połączenie kolorystyczne zostało narzucone. Miał być żółty bądź czerwony jako dodatek. Wzięło mnie na dodanie czerwieni. Miało nie być żółtego i zielonego, ale ugryzło mnie ostatnio na łączenie czerwieni z niebieskim (OGIEŃ!!!) więc nie przeszkadza. Do tego miałam ostatnio kilka dni ostrego projektowania, kiedy i odpowiedni projekt powstał. 
No i dalej. Skąd ten wstęp? A stąd, że diabelskość tematu postanowiłam skontrować aniołkiem. W szarościach. Otulonego sutaszem. Ostrzegam od razu, że czerwieni mało, ale mam nadzieję że zostanie mi zaliczone. Gotowi? ;-)


Jakaś taka zadowolona jestem z tego wisiora. :-) Dostał imieniem nawet "Równowaga". W sumie ostatnio wszystkie moje projekty mają nazwy ostatnio nadane już na etapie rysowania.

EDIT
Obiecane zdjęcie. Po czasie nieco, ale musiałam poczekać na odpowiednie światło ^^'



Pozdrawiam,
Wehlen

PS Tak patrzę na te projekty i próbę uporządkowania listy aniołków od spraw drobnych. Strasznie skrzydlaty rok się zapowiada...

28 komentarzy:

  1. Niech będzie skrzydlaty- pomyślnie zleci.
    Kochan cudna ta kamea skrzydlata,wcale się nie dziwię, że jesteś zadowolona,ja kiedyś próbowałam zszyć te sznureczki -oj proste to nie jest :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślnie, oby tylko nie za szybko. ;-)
      Oj tam, dla mnie wyplatanie wikliny to czarna magia niemal... ;-) Tak próbowałam. Tak, zamierzam spróbować ponownie. Kiedyś.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Rewelacyjna praca :) Ta nazwa pasuję idealnie, na dole ogień, u góry woda, a pośrodku równoważący wszystko anioł :) Cudo! Buziaczki :*
    Czekam na kolejne prace :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam wrażenie że imię daje pracy duszę. ^^'

      Usuń
  3. Kochana, Twój wisior jest wspaniały! Masz prawo być dumna. Zawsze intrygowało mnie, jak się łączy te sznureczki i nadaje im kształty...
    A kamea naprawdę piękna i anioł taki anielski, a nie jakiś słodki amorek.
    Anioł równowagi niewątpliwie miałby dużo pracy, przynajmniej u mnie:)
    Buziaki serdeczne i dużo ciepłych myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :-D Ja kiedyś uważałam sutasz za jakieś dziwadło. Zszywać sznurki? Toż sznurki się plącze! A potem dałam się namówić przyjaciółce, żeby spróbować. I poszło. Fajnie mi się to projektuje. Gorzej z szyciem (ale to wina mojej łapy).
      Tulam serdecznie. :-)

      Usuń
  4. ja tam lubię wszystkie kamee, ale te z aniołem są wyjątkowe, tak jak i ten wisior:)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja zawsze staram się wyszukiwać nietypowych. ^^'

      Usuń
  5. Przepiękny wisior! Oh jak ja lubię sutasz, ale jeszcze nie odważyłam się spróbować ;)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo. A o przed sutaszem muszę ostrzec: wciąga. ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Wandziu nieźle sobie poradziłaś z tym wisiorem i kolorystycznym wyzwaniem .Podziwiam za szycie tych sznurków,ja chyba bym odpadła zaraz na pierwszym zakręcie.Jak na razie wolę plątać sznureczki,widać do sutaszu jeszcze nie dorosłam,a przecież bardzo mi się ta technika podoba.
    Dzięki za udział w zabawie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny , delikatny wisiorek ci wyszedł :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa praca :) Kamea rzeczywiście oryginalna - takiej z całym aniołem jeszcze nie widziałam (i chyba też do tych "typowych" nie mam przekonania ;)). Ale wyszło naprawdę fajnie i oryginalnie :) Ciekawa jestem kolejnych aniołowych prac ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Więc rozumiesz moją radość, jak ją znalazłam :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. To śliczny wisior i "równowaga" świetnie oddaje jego styl. Baaardzo brakuje mi zbliżenia anioła, na tym zdjęciu jest mało widoczny.
    Miłego weekendu Wandziu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Po zobaczeniu Twojego komentarza chciałam zrobić zdjęcie i dorzucić, ale zdechły mi baterie w aparacie. Dorzucę zbliżenie jak wrócę z zakupów z nowymi bateriami. :-)

      Usuń
  10. Piękna ta Twoja "Równowaga". Wisior tchnie spokojem jak sugeruje nazwa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny wisior! ma w sobie to coś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię sobie robić niespodzianki i rozwijać wyobraźnię, a Twój post mi bardzo na to pozwalał. Jak zaczęłam czytać informację z encyklopedii wyobraziłam sobie żółtą kamee na szarym tle taką bardzo typową, tradycyjną. Jak doszłam do anioła wyobraziłam sobie takiego czerwonego na nie koniecznie typowym szarym tle. A jak doszłam do zdjęcia to czekała mnie niespodzianka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę więc częściej stopniować napięcie, byś spokojnie mogła wyobraźnię karmić. :-)

      Usuń

Proszę, zostaw ślad. Każdy komentarz motywuje mnie do dalszych starań.